Gabinet Wery · Opowiadania · intymne
intymne · 2026-09-22

Dłoń na karku

Dłoń na karku

Uprząż założyłam w sypialni, przy nim. Stał w drzwiach ze ścierką, którą przed chwilą wycierał naczynia, i patrzył, jak zaciągam paski na biodrach — najpierw lewy, potem prawy, potem ten między nogami. Ścierkę cały czas trzymał w ręce.

— Odwieś. I tutaj.

Wyszedł, wrócił bez ścierki i stanął na dywanie, tam gdzie stoi zawsze — krok od łóżka, twarzą do okna. Nie spieszyłam się. Sprawdziłam sprzączki, poprawiłam silikon, żeby siedział równo, usiadłam na brzegu łóżka i spojrzałam na niego z dołu. Rzadko tak bywa: zwykle to on patrzy z dołu.

Uprząż mamy jedną, czarną, z szerokim pasem na biodrach. Wybrałam ją sama trzy lata temu i mierzyłam przy nim — stał wtedy w kącie sypialni i nie wiedział, co zrobić z rękami. Silikon jest drugi: pierwszy okazał się dla niego za duży i wymieniłam go, bo potrzebuję, żeby brał cały. On wie, po co wymieniłam.

— Na kolana.

Opuścił się. Kolana na dywanie, dłonie na udach, plecy proste. Pas cnoty było widać pod domowymi spodniami — materiał układał się na nim inaczej niż na gołym ciele. Wstałam, podeszłam i położyłam mu dłoń na karku. Włosy krótkie, ciepłe. Pod dłonią wciągnął powietrze i nie wypuścił.

Rytm

Pierwszy raz zrobiłam to dwa lata temu i wtedy odwrócił twarz. Nie odmówił — odwrócił się, na sekundę, a ja czekałam, aż z powrotem zwróci twarz do mnie. Od tamtej pory się nie odwraca. Otwiera usta sam, gdy tylko poczuje dłoń.

Weszłam płytko. Silikon nie smakuje niczym, wiem, próbowałam, ale nie o smak tu chodzi. Chodzi o to, że on klęczy z moim członkiem w ustach, a jego własny jest zamknięty w stali i nie może nawet drgnąć. Widziałam, jak to do niego dociera, jak za każdym razem: oczy zamykają się na sekundę, potem otwierają, bo kazałam patrzeć.

Rytm nadawała dłoń. Nie biodra — dłoń. Nacisnęłam — wziął głębiej. Puściłam — wrócił na poprzednie miejsce i czekał. Nie poruszałam się sama, poruszałam nim. To co innego. Kiedy poruszasz się sama, jesteś zajęta sobą. Kiedy poruszasz nim, jesteś zajęta nim, a on czuje to karkiem.

Po minucie oddech mu się załamał. Oddychał nosem, krótko, i przy każdym wdechu gardło zaciskało się wokół silikonu — czułam to przez podstawę, przez pasek, przez siebie. Podstawa uprzęży naciskała mi między nogami przy każdym ruchu. Nie myślałam o tym, ale ciało myślało.

Zatrzymałam się całkiem. Zabrałam dłoń. Zamarł z otwartymi ustami, nie cofnął się, nie przełknął. Ślina zebrała się na dolnej wardze i poszła w dół, po brodzie, na pierś. Nie wytarł. Ręce zostały na udach.

Liczyłam w myślach do trzydziestu. Czekał. Przy dwudziestu ramiona mu drgnęły — nie ze zmęczenia, tylko dlatego, że nie wiedział, czy to koniec. Patrzyłam, jak nie wie. Potem znów położyłam dłoń na karku i nacisnęłam.

Pytanie

Zapytał raz, kiedy pozwoliłam mu nabrać powietrza.

— Za głęboko?

Cicho, nie podnosząc oczu. Nie pytał o siebie — pytał o mnie, czy nie zrobił mi niewygodnie. Poznałam to po tonie i po tym, że patrzył na paski, a nie na moją twarz.

— Sam zdecydujesz.

Skinął głową. I następnym razem, kiedy dłoń nacisnęła, wziął głębiej, niż naciskałam. Sam. Gardło się zacisnęło, oczy zaczerwieniły, ale nie cofnął się, dopóki nie odciągnęłam go za kark. Trzymałam go tak, na szerokość dłoni od siebie, i patrzyłam, jak próbuje oddychać równo i nie może.

Twarz miał mokrą — ślina, łzy od kaszlu, pot na skroniach. Wytarłam mu brodę kciukiem, a kciuk wytarłam o jego policzek. Zamknął oczy. Otworzył.

— Dość.

Cofnęłam się o krok. Został na kolanach, dłonie na udach, usta jeszcze uchylone. Patrzył w dywan, a ja pozwoliłam mu patrzeć: minutę, dwie. Potrzebował tego czasu, a ja potrzebowałam widzieć, jak go przeżywa. Spodnie z przodu napięły się tam, gdzie stal wpierała się w materiał. Mokre nie były, pas na to nie pozwala. Widziałam, że jest mu ciasno, i wiedziałam, że on wie, że widzę.

Moje

Uprzęży nie zdjęłam. Usiadłam na łóżku, oparłam się na łokciach, rozchyliłam kolana i skinęłam na podłogę między nimi. Nie wstał i nie podszedł — przesunął się na kolanach i spojrzał na silikon, który sterczał mu przed twarzą.

— Nie ten. Niżej.

Pasek między nogami odpięłam sama i odsunęłam na bok. Zrozumiał. Język wszedł pod podstawę, tam gdzie wszystko było mokre już od dawna — od jego gardła, od mojej dłoni na jego karku, od tego, co robiłam z nim przez dwadzieścia minut, ani razu nie myśląc o sobie. Teraz myślałam.

Pracował językiem tak samo, jak brał do ust: bez pośpiechu i głęboko, niczym się nie rozpraszając. Silikon nad jego czołem kołysał się w rytm. Patrzyłam na to z góry — na mój członek nad jego głową, na kark, na własną dłoń, która znów tam spoczęła — i doszłam szybko, patrząc na czubek jego głowy.

— Jeszcze.

Drugi raz był dłuższy i cichszy. Nie zmieniał rytmu, dopóki nie zacisnęłam palców w jego włosach. Potem go puściłam.

Uprząż rozpięłam na stojąco, on trzymał paski, kiedy z niej wychodziłam. Rzuciłam na krzesło. Został na kolanach.

— Dziękuję, Pani.

Nie za jedną rzecz. Za całą dłoń na karku, od pierwszego nacisku do ostatniego. Skinęłam głową i poszłam umyć ręce, a on — umyć silikon, jak należy, w kuchni, z mydłem, i wysuszyć na osobnym ręczniku. To jego zadanie i robi je od razu.

W łóżku położył się twarzą do mojego ramienia, jak zawsze. Gardło, wiedziałam, będzie go boleć do rana. Pasa nie otworzyłam. Wystarczyło mu i tak: zasnął przede mną.

— Wera

Tematy: Męska czystość · Strapon, pegging i noc, gdy role się odwróciły

Jeśli się rozpoznałyście

Przewodnik na 79 rozdziałów — dla niej i dla niego

Wszystko, o czym piszę w opowiadaniach, rozłożone na czynniki pierwsze: jak wejść w rolę, jak utrzymywać władzę przez codzienne życie, jak nie wypalić się — i 37 rozdziałów dla niego o tym, jak służyć tak, żeby Wam było lekko.

Więcej z opowiadań

intymne

Siódma rano, budzik i moje palce na krawędzi klatki

Za dziesięć siódma prowadzę paznokciem po krawędzi klatki, on się budzi i nie może nic. Biodra unoszą się — ręka znika.

intymne

Czterdzieści minut na krawędzi

Słowo „seans” przy kolacji — i wieczorem pięć razy doprowadzam męża do krawędzi, liczę na głos i patrzę mu w twarz. Na koniec nie orgazm, tylko zamek.

intymne

Pudełko za zimowymi butami

Nasz pierwszy raz ze strap-onem: pudełko czekało w szafie trzy tygodnie, w niedzielę powiedziałam „dzisiaj”.