Gabinet Wery · Opowiadania · praktyki
praktyki · 2026-09-22

Kawa na szafce nocnej i pusta lodówka

Kawa na szafce nocnej i pusta lodówka

Kawa stała na szafce nocnej, kiedy otworzyłam oczy. Kubek uchem do mnie, pod nim spodek, żeby nie został ślad na drewnie: on wie, co za to robię. Sam stał w drzwiach sypialni w slipach i fartuchu i czekał, aż wezmę pierwszy łyk. Niedziela, dziewiąta rano.

— Lodówka jest pusta — powiedział. — Wczoraj nie zdążyłem.

— Wiem.

Wiedziałam od piątku. W piątek wieczorem przez dwie godziny klęczał przy wannie, kiedy w niej leżałam, tak zdecydowałam, i sklep poczekał. Sobotę spędziliśmy u jego matki. Do niedzieli w lodówce zostały jajka, masło i pół cytryny.

— Dziś bez kolacji. Jajecznicę zrobisz mi na siódmą. Sobie — co znajdziesz.

— Tak, Pani.

Zabrał pusty kubek. Słyszałam, jak myje go od razu, zanim jeszcze wstałam.

Książka

W ciągu dnia mył okna, ja pracowałam z laptopem w kuchni. O wieczorze nie rozmawialiśmy. Niczego nie wyznaczałam: w tym domu wieczoru się nie wyznacza, na wieczór się czeka.

Wieczorem położyłam się z książką na narzucie, w samej koszulce. Jajecznicę zjadłam, talerz zabrał. Za ścianą domywał patelnię, potem zakręcił wodę i zrobiło się cicho. Wiedziałam, że zaraz wejdzie. On wiedział, że ja wiem. Oboje czekaliśmy, kto pierwszy.

Wszedł bez pukania, do sypialni puka tylko wtedy, gdy drzwi są zamknięte, i uklęknął przy brzegu łóżka, od strony moich stóp. Pas cnoty było widać pod slipami, ciasny, jak zawsze pod wieczór. Nie powiedział ani słowa. Położył dłonie na udach i patrzył na moje stopy.

Przewróciłam stronę. Potem jeszcze jedną. Nie ruszał się. Na trzeciej stronie zorientowałam się, że czytam to samo zdanie drugi raz, zamknęłam książkę i położyłam ją na poduszce.

— Możesz.

Jedno słowo. Pięć lat temu nie umiałam go wypowiedzieć na głos: pokazywałam ręką albo odwracałam się i czekałam, aż sam się domyśli. Teraz wychodzi mi tak samo jak „nastaw czajnik”.

Przewróciłam się na brzuch, podciągnęłam kolano, a on wsunął mi pod biodra małą poduszkę, tę, która do tego leży na fotelu. Podciągnął mi koszulkę do łopatek, nie wyżej, nie lubię chłodu na ramionach. Potem rozchylił dłońmi pośladki, powoli, i poczułam najpierw oddech, ciepły, potem język.

Zaczął od zewnątrz, szeroko i płasko, tak, jak się liże, a nie jak się całuje. Nie spięłam się. Kiedyś się spinałam. Teraz ciało wie, że to potrwa i że nikt go nie będzie poganiał. Język przeszedł całą długość między pośladkami, wrócił, zatrzymał się przy wejściu i zaczął je obwodzić małymi kółkami, nie pchając się do środka. Znów otworzyłam książkę.

Wyjaśnię czytelniczce, po co książka. Nie czytałam dlatego, że mi się nudziło. Czytałam, bo mogłam. On robił najbardziej intymną rzecz, jaką robi się ustami, a ja w tym czasie przewracałam stronę, a on słyszał ten dźwięk i pracował dalej. Na tym polega cała asymetria, o której piszę. Pięć lat temu wydawało mi się, że to dla niego upokarzające. Potem zobaczyłam jego twarz po wszystkim, kiedy podnosi głowę, i przestałam myśleć za niego.

Po dziesięciu minutach przestałam czytać. Książkę zostawiłam otwartą pod policzkiem. Język zrobił się natarczywszy, on to czuje po tym, jak oddycham, i wszedł płytko, samym czubkiem, wyszedł, wszedł znowu. Podałam biodra do tyłu, do niego, a on chwycił pośladki mocniej, żeby trzymać mnie otwartą. Słychać było tylko jego oddech nosem, równy, bo usta miał zajęte, i mokry dźwięk, który w ciszy sypialni wydawał się głośny.

O ręce nie prosił. Nie podnosił dłoni do siebie, nie ocierał się o brzeg łóżka. Pas nie daje mu nic oprócz ciasnoty, a on dawno przestał szukać z tego wyjścia. Czasem myślę, że ciasnotę czuje jako część pracy: im jemu trudniej, tym staranniejszy język.

Doszłam bez rąk, od samego języka, cicho, z książką pod policzkiem. Poczuł, zacisnęłam się wokół jego języka, i nie przestał, tylko zrobił się łagodniejszy, aż puściłam. Potem został na miejscu, czołem przy moim pośladku, i czekał.

Nie odwróciłam się. Kiwnęłam głową w poduszkę, usłyszał, jak głowa się poruszyła.

— Dziękuję, Pani.

Woda

Wstał i zrobił wszystko, co robi zawsze, w tej samej kolejności. Wyciągnął poduszkę spod bioder i odłożył na fotel. Naciągnął mi koszulkę z powrotem na plecy. Przyniósł szklankę wody i postawił na szafce, na tym samym spodku, na którym rano stała kawa. Poprawił narzutę przy moich stopach. Wyszedł i zamknął drzwi. Szklanki nie tknęłam, dopóki drzwi się nie zamknęły.

Poszedł do drugiego pokoju. Spędzi tam godzinę; nie wiem, co robi przez tę godzinę, i nie pytam. Pewnie nic. Siedzi. Pas na nim, usta jeszcze pachną mną, i nikt nie przyjdzie z rewanżem. Dostał słowo „możesz” i skinienie głową. Nic więcej tego wieczoru nie będzie.

Pierwszy rok po czymś takim leżałam i myślałam: biorę za dużo. On oddaje usta, kolana, dwadzieścia minut, a dostaje co? Próbowałam nawet oddawać: otwierać pas następnego dnia, dotykać go ręką. Przyjmował, ale widziałam, że nie jest mu od tego lżej, tylko trudniej, jakbym zgniotła coś, co dopiero co starannie złożył.

Potem przestałam. I oto co zauważyłam: im mniej oddaję, tym spokojniej wychodzi z sypialni. Nie radośniej, spokojniej. Nie potrzebuje równości. Potrzebuje wiedzieć, że był potrzebny i że to wystarczyło.

Wypiłam wodę, doczytałam rozdział, zgasiłam światło. Za ścianą umył ręce, długo, słyszałam, i nastawił czajnik. To znaczy, że godzina minęła i idzie spać. Do sypialni wszedł cicho, położył się na swoim brzegu, nie dotykając mnie. Nie odwróciłam się i nie powiedziałam „dobranoc”. Nie czekał na to.

Lodówkę zapełni jutro po pracy, sam, bez listy. Nie będę sprawdzać. Przez pięć lat ani razu nie zapomniał, co jem.

— Wera

Tematy: Femdom w zwyczajnym małżeństwie · Męska czystość

Jeśli się rozpoznałyście

Przewodnik na 79 rozdziałów — dla niej i dla niego

Wszystko, o czym piszę w opowiadaniach, rozłożone na czynniki pierwsze: jak wejść w rolę, jak utrzymywać władzę przez codzienne życie, jak nie wypalić się — i 37 rozdziałów dla niego o tym, jak służyć tak, żeby Wam było lekko.

Więcej z opowiadań

praktyki

Czekał w sypialni, kiedy szłam po chleb

Związałam męża jedwabnym sznurem i poszłam do sklepu na godzinę. Co słyszał, leżąc w pasie twarzą w poduszce, jak na mnie patrzył, kiedy wróciłam, i co…

praktyki

Klamerki i wystygła herbata w kuchni

Dwie drewniane klamerki z półki z herbatą, mąż na kuchennym krześle, ja piję herbatę i nie patrzę.

praktyki

Lody na rogu i cichy sygnał

Dziesięć dni nad morzem z mężem w klatce: dwa okrążenia wokół mola, lody topiące się na jego rękę, kieliszek nóżką do niego.