Dwa tygodnie w górnej szufladzie
Pudełko leżało w górnej szufladzie komody dwa tygodnie, pod moimi rajstopami, i on wiedział, że tam jest.
Sam je tam położył: przyniósł z punktu odbioru, pokazał mi, nie otwierając, a ja powiedziałam „do szuflady”. Na głos nie prosił. Zapytał raz, miesiąc wcześniej, kiedy zapinałam mu klatkę na noc, a on patrzył na moje ręce:
— Zechcesz kiedyś założyć coś jeszcze?
— Być może.
Więcej do tego nie wracaliśmy. Zamówił sam, a model wybrałam z linku, który przysłał bez jednego słowa. Dwa tygodnie pudełko leżało i co wieczór, kiedy wyjmowałam rajstopy na rano, widział, że go nie dotykam. To też było częścią. Prośba, którą przyjęto i zostawiono, waży więcej niż prośba spełniona od razu.
W piątek wyjęłam je razem z rajstopami i postawiłam na łóżku.
— Prysznic. W środku też. Potem tu, na kolana.
Spojrzał na pudełko i wyszedł bez odpowiedzi. Gdyby odpowiedział, usłyszałabym, co się dzieje z jego głosem.
Paski
Kiedy szumiała woda, rozpakowałam pudełko. Paski czarne i szerokie, klamry ciężkie; samo dildo mniejsze, niż się spodziewałam, i na pierwszy raz tak jest właściwie. Lubrykant leżał w tym samym pudełku, jego też włożył. Rozebrałam się, wsunęłam dildo w pierścień i zapięłam paski na biodrach. Klamry kliknęły sucho, jedna i druga. Między nogami pojawił się ciężar, obcy i twardy, ciągnął w dół i przy każdym kroku go czułam. Podeszłam do lustra. Kobieta w lustrze stała tak, jak zwykle stoję, kiedy on jest u moich stóp, tylko teraz z przodu miała to, czym za chwilę wejdzie w męża. Podobało mi się. Nie chcę tego tłumaczyć.
Wszedł, zobaczył i zatrzymał się w drzwiach. Spuścił wzrok, podniósł na paski i spuścił znowu. Woda z włosów kapała mu na ramiona, a on jej nie wycierał. Pas cnoty na nim został; na nim zostaje zawsze, a dziś postanowiłam z góry: zamka nie otwieram. Cokolwiek będzie się z nim działo przez najbliższą godzinę, wyjścia nie będzie.
— Na łóżko. Na kolana. Ramiona w dół.
Stanął na czworakach, twarzą do zagłówka. Powiedziałam „ramiona” i opuścił pierś na materac, czołem w poduszkę, tak że plecy poszły w dół, a wszystko inne w górę. Między nogami wisiała mu stal, zapięta, i widziałam, że już uciska: w klatce nie ma miejsca, a on by chciał. Przesunęłam dłonią po jego plecach od karku do kości ogonowej i poczułam, jak cały pod dłonią się napina, a potem zmusza się, żeby puścić.
— Oddychasz?
— Tak.
— Słowo?
— Czerwony.
W środku
Lubrykantu nie żałowałam: wycisnęłam na palce tyle, że pociekło po nadgarstku. Jeden palec, powoli, i wypuścił powietrze w poduszkę. Drugi, i jęknął, i podał się do tyłu. Cofnęłam rękę.
— Nie ruszaj się. Ruszam się ja.
Zamarł. Wsunęłam palce z powrotem i trzymałam w środku, aż poczułam, że przestał się zaciskać. Potem nawilżyłam dildo, przystawiłam i weszłam na centymetr, nie więcej. Krzyknął krótko, w poduszkę, a ja zatrzymałam się i czekałam. Liczyłam jego oddechy. Przy piątym rozluźnił się i weszłam dalej. Tak, po kawałku, przez kilka minut, aż do pasków, do końca. Moje biodra dotknęły jego, paski położyły się na jego pośladkach, a ja stałam tak, nie ruszając się, trzymając go za boki obiema rękami.
To zapamiętałam najbardziej. Nie ruch, tylko to, jak stał, cały na mnie, z opuszczonymi ramionami, i czekał. Był zamknięty z przodu i pełny z tyłu, i wszystko, co mu zostało, to oddychać. Oddychał.
Zaczęłam się poruszać, powoli, prawie wychodząc i znów wchodząc do oporu. Po minucie zaczął napierać na spotkanie: sam, bez komendy, biodrami do tyłu. Zatrzymałam się i chwyciłam go za biodra mocno, tak że nie mógł ruszyć się ani w przód, ani w tył.
— Nie.
Znieruchomiał. Trzymałam go tak z pół minuty, w milczeniu, i czułam, jak wszystko w nim pulsuje wokół dildo. Potem ruszyłam znowu, w swoim tempie. Więcej nie napierał. Jego klatkę widziałam między jego nogami: stal wisiała i kapało z niej na prześcieradło, przezroczyste, cienką nitką, a on o tym nie wiedział.
Dojść nie mógł: w klatce nie da się stanąć. Ale w ósmej czy dziesiątej minucie jęknął tak, jak jęczy, kiedy dochodzi, i wygiął się, a ja poczułam, jak zaciska się wokół mnie raz za razem, i z klatki pociekło już nie kroplami. Płakał w poduszkę. Nie z bólu — wtedy usłyszałabym inny dźwięk.
Wyszłam z niego powoli i zostałam za nim, z dłonią na jego krzyżu. Nie poruszył się, dopóki nie powiedziałam.
— Połóż się. Na bok.
Krzesło
Paski rozpięłam sama i położyłam na krześle przy łóżku. Nie do pudełka i nie do szuflady, tylko na krzesło, dildo w jego stronę. Odwrócił głowę, zobaczył, że zostało na widoku, i znów zamknął oczy. Położyłam się obok, plecami do niego, i położyłam jego rękę na swojej talii. Oddychał mi w kark, długo, aż oddech się wyrównał. Klatki nie otworzyłam. Na dole miał mokro i robiło się zimno, wiedziałam, że to czuje, i zostawiłam tak.
Rano wstał wcześniej i nastawił czajnik. Wyszłam do kuchni i zobaczyłam, że krzesło jest puste.
— Gdzie paski?
— Umyte. W pudełku, w szufladzie.
— Nie kazałam sprzątać.
Zamilkł. Czajnik zagotował się, nalał mi herbaty i postawił na stole, nie patrząc na mnie. Podeszłam, objęłam go od tyłu, położyłam dłoń na klatce przez spodnie. Zamek był na miejscu.
— Jak się czujesz?
— Dobrze. Dziękuję, że w nocy nie schowałaś od razu.
— Następnym razem zostawisz, dopóki nie powiem.
— Tak, Pani.
Pudełko wróciło do górnej szuflady, pod rajstopy. Rajstopy wyjmuję co wieczór. On patrzy.
- Prośbę przyjmij, ale nie spełniaj od razu. Dwa tygodnie w szufladzie to już część praktyki.
- Pierwszy raz: małe dildo, dużo lubrykantu, wejście po centymetrze na jego wydechu.
- Klatki nie otwieraj. Zamknięty z przodu i wypełniony z tyłu rozumie, kto z was dwojga się rusza.
- Kiedy napiera na spotkanie, zatrzymaj się i trzymaj. Tempo jest twoje, nawet jeśli on chce szybciej.
- Paski zostaw po wszystkim na widoku do rana. Sprzątać będziesz ty, kiedy zdecydujesz.
— Wera
Tematy: Męska czystość · Strapon, pegging i noc, gdy role się odwróciły
Przewodnik na 79 rozdziałów — dla niej i dla niego
Wszystko, o czym piszę w opowiadaniach, rozłożone na czynniki pierwsze: jak wejść w rolę, jak utrzymywać władzę przez codzienne życie, jak nie wypalić się — i 37 rozdziałów dla niego o tym, jak służyć tak, żeby Wam było lekko.
Więcej z opowiadań

Kawa na szafce nocnej i pusta lodówka
Niedziela, pusta lodówka, książka. Uklęknął przy łóżku, powiedziałam „możesz” i czytałam dalej.

Piętnaście minut po naczyniach
Nowa wieczorna praktyka: po naczyniach przez piętnaście minut na minutnik pracuje ustami na straponie przy moim kolanie, a ja czytam.

Masaż i jego milczenie przy łóżku
Po masażu u nowego masażysty podałam mężowi mokre majtki i kazałam stać przy łóżku. Same fakty, dziesięć minut samemu w pasie, słowo bezpieczeństwa na głos i…