Zapach i sport – naturalna dominacja w FLR
Jest coś, o co nigdy nie poprosi na głos, bo nie umie tego ubrać w słowa — a o czym myśli częściej niż o twojej bieliźnie. Twój zapach. Nie perfumy. Po prostu ty.
Uczono nas czegoś odwrotnego: przed bliskością prysznic, żel „świeża bawełna” i kobieta pachnąca jak drogeria. Dwadzieścia lat reklamy wmawiało ci, że kobieta ma pachnieć czymkolwiek, byle nie kobietą. Reklamę, zauważ, też wymyślili mężczyźni — ci sami, którzy potem narzekali, że w małżeństwie nie ma namiętności. Zwykłemu mężowi to wystarczy. Dla twojego niewolnika to tak, jakbyś nalała mu wina do szklanki po chlorze: niby czysto, ale pić się nie da. Mydło zabija tę słodycz, której szuka. Feromony, ciepło, sól — wszystko, co ma wyczuć nosem, spłukujesz minutę wcześniej.
Prysznic — kilka godzin wcześniej, nie tuż przed. Tyle wystarczy. Pachniesz sobą, nie perfumami. Jedyny wyjątek: tam, gdzie dostaje specjalne pozwolenie, musi być idealnie czysto — zawsze, bez wyjątków.
Po sporcie. Mężczyzna wracał zmęczony i dostawał od niej usta, bo był mężczyzną. Ty wracasz z treningu i dostajesz jego język, bo jesteś Panią. Rozgrzana, w legginsach, z solą na skórze — siadasz w fotelu, a on klęka. Najpierw liże przez materiał. Potem zdejmuje ci legginsy zębami albo rękami — jak każesz — i przechodzi do skóry. Nie wstając z fotela, przeżywasz orgazm dzięki jego językowi albo wibratorowi, który ci podaje.
Patrz, jak się stara: liże z zacięciem. Powiedz mu głośno: „Moja cipka to prezent dla ciebie”. To działa lepiej niż jakikolwiek zapach. Jeśli trenowałaś z instruktorem — dodaj pikanterii. Opowiadaj powoli, kiedy cię liże: jak instruktor stał za tobą przy przysiadach, jak trzymał cię w talii dłużej, niż trzeba, jak patrzył, gdy się schylałaś, i jak to zauważyłaś — a mimo to się nie odsunęłaś. Że te legginsy, które teraz z ciebie ściąga, godzinę temu oglądał na tobie inny mężczyzna.
Poczuj, jak jego język staje się coraz zachłanniejszy, a w klatce wszystko napiera na pręty. Zazdrość w klatce to najlepszy trening.
Niech nie przerywa, dopóki sama mu nie powiesz. Potem ma zadanie: wyprać strój i przygotować go na następny trening, bez pytania. Tak samo z bielizną — pierze ją sam, ręcznie, kiedy mu pozwolisz. Za pierwszym razem oddajesz mu ją z lekkim skrępowaniem i obserwujesz jego twarz. Po kilku razach staje się to zwyczajne. Po miesiącu już nie pamiętasz, czego się wstydziłaś.
Nogi. Stopy po kilku godzinach w butach albo szpilkach to osobny rozdział jego religii; nie trzeba czekać cały dzień, wystarczy wieczór. Rajstopy rzucone mu w twarz — też. Pachnące — dla niego; świeże — dla gości.
A jak pachnie on — to twoja decyzja. Jedna zasada: klatka umyta, oddech świeży, bo tymi ustami służy. Reszta — jak lubisz. Jednej wystarczy niewolnik, który pachnie tylko mydłem i bierze prysznic dwa razy dziennie. Inną podnieca, gdy wraca z biegania i nie idzie pod prysznic, dopóki mu nie pozwoli — to ty decydujesz, któremu z was wolno dziś pachnieć sobą. Tak czy inaczej decydujesz ty, nie on: jego ciało to twoje terytorium, a jego zapach też należy do ciebie.
Sedno: nie pytaj, czy mu się podoba. Spójrz na klatkę — tam odpowiedź jest zawsze szczera.
W pobliżu w tej książce

Noce w pasie: droga do stałego noszenia 24/7

Drażnić, aż cieknie – stałe podniecenie w FLR

Seks w pasie cnoty – zasady bliskości w FLR
— Wera