Za co karać męża – reguły i kaprys w praktyce
Są dwa powody wymierzania kar, a w każdym przypadku kara pełni inną funkcję. Pierwszy to przewinienie: jest reguła, została złamana, więc następuje kara. To utrzymuje ustalone granice i daje mu poczucie oczyszczenia — zawinił, poniósł karę, odkupił winę. Drugi to twój kaprys: kara bez żadnej winy, czysta demonstracja władzy. Nie potrzebujesz powodu. I w tym cały sens.
Za przewinienie uznajemy: niewykonanie zadania albo niedotrzymanie terminu; opryskliwy ton, przerywanie rozmowy, odcinanie się; naruszenie ustalonej formy zwracania się do ciebie; zdjęcie symbolu bez pozwolenia — pasa, stringów, obroży; dojście bez pozwolenia albo złamanie przyjętej u was zasady proporcji orgazmów; kłamstwo albo zatajenie czegoś; zapomnienie o obowiązku domowym; żebranie, targowanie się, wyskakiwanie z prośbą w nieodpowiednim momencie; naruszenie obowiązującego zakazu.
Karanie tylko za winę to pułapka: wtedy to on inicjuje karę, nie ty. Jeśli jedyna droga do twojej uwagi prowadzi przez przewinienie, będzie łamał zasady raz za razem — posługując się tym samym „niewłaściwym językiem”, o którym — w rozdziale „Kiedy on się stawia”. Ale kierowanie się wyłącznie zachcianką, bez wyciągania konsekwencji za naruszenia, również dewaluuje reguły: on przestaje rozumieć, gdzie właściwie przebiega granica.
Praktyczna równowaga jest prosta: każde przewinienie ma swoją cenę, a mimo to sporą część kar wymierzasz bez powodu — po prostu dlatego, że tak zdecydowałaś. Wtedy nie może ich ani przewidzieć, ani wyprosić. Jedno zastrzeżenie: „z kaprysu” nie znaczy „w afekcie” — to decyzja podjęta na spokojnie. Inaczej zobaczy w tym nie władzę, lecz rozdrażnienie.
Z tego „bez powodu” wyrasta najlepszy rytuał, jaki mamy — profilaktyczne lanie raz w tygodniu, niezależnie od jego zachowania. Pięćdziesiąt razów w zupełności wystarczy — to nie próba wytrzymałości, tylko kropka zamykająca tydzień. Najlepiej zrobić to pod koniec tygodnia, w niedzielę wieczorem: tydzień zamknięty, rachunek wyrównany, a napięcie, które narastało w nim przez siedem dni — związane z pracą, cielesne, wywołane noszeniem pasa — uchodzi z ostatnim uderzeniem. Potem zasypia z pustką w głowie i spokojem w ciele.
To lanie wymierzone z uprzejmością, nie w złości: przed pierwszym uderzeniem mówisz mu jasno — „Dobrze służyłeś przez cały tydzień. To nie za coś. To po to, żebyś pamiętał”.
I on pamięta: że ta sama ręka chwali i wymierza lanie, że dobre zachowanie nie uwalnia go spod niej i że poniedziałek zacznie z tym, co zostawiłaś mu na skórze. Nie wolno opuszczać tych spotkań — właśnie regularność czyni z nich rytuał, a nie pojedynczą scenę. Jest też efekt uboczny, który docenisz: znika u niego potrzeba prowokowania. Mężczyzna, który wie, że lanie dostanie w niedzielę, nie pyskuje w środę, żeby je wyprosić — nie ma po co.
Sedno: za przewinienia karze się, żeby utrzymać ustalone granice; bez powodu — żeby pamiętał, czyj jest. Pierwsze służy wychowaniu, drugie — zaznaczeniu, że należy do ciebie.
W pobliżu w tej książce

Noce w pasie: droga do stałego noszenia 24/7

Drażnić, aż cieknie – stałe podniecenie w FLR

Seks w pasie cnoty – zasady bliskości w FLR
— Wera